Gdzie jest Morze Czerwone – mapa, klimat, najpopularniejsze kurorty

Pomiędzy trzema kontynentami rozciąga się akwen, którego intensywna lazurowa barwa i niemal zerowa widoczność fal sprawiają, że z lotu ptaka wygląda jak gigantyczne lustro. Morze Czerwone leży między północno-wschodnią Afryką a Półwyspem Arabskim, łącząc się na południu z Oceanem Indyjskim przez Cieśninę Bab el-Mandeb, a na północy rozwidlając się w dwa ramiona – Zatokę Sueską i Zatokę Akaba. Ten wąski, prawie 2250 km długi akwen to nie tylko geograficzna osobliwość, ale przede wszystkim jeden z najlepszych punktów do nurkowania na planecie i miejsce, gdzie temperatura wody rzadko spada poniżej 20°C. Wybrzeża dotykają sześciu krajów, z których każdy oferuje zupełnie inną perspektywę na to samo morze.

⏳ Ładowanie punktów na mapie…

Legenda (kliknij aby pokazać/ukryć):

🏛️
Zabytki
📸
Punkty widokowe
🏙️
Miasta
🛳️
Porty promowe
✈️
Lotniska
🏖️
Najpiękniejsze plaże
🏞️
Parki narodowe
⛰️
Szczyty
🏺
Archeologia
🦇
Jaskinie
🥾
Szlaki turystyczne

Geografia i kraje nad Morzem Czerwonym

Zachodnie wybrzeże należy do Egiptu i Sudanu, wschodnie dzielą między sobą Arabia Saudyjska, Jemen, a w najdalszej północnej części również Izrael i Jordania. Każdy z tych krajów ma swój charakterystyczny fragment wybrzeża, ale nie wszystkie są jednakowo dostępne dla turystów.

Egipskie wybrzeże ciągnie się na długości około 1100 km i to właśnie tutaj koncentruje się większość turystycznego ruchu. Od Hurghady przez Safagę, El Quseir, Marsę Alam aż po Sharm el-Sheikh na Półwyspie Synaj – ta linia kurortów to najpopularniejszy sposób na poznanie Morza Czerwonego. Hurghada leży około 450 km na południowy wschód od Kairu, a lot trwa niecałą godzinę.

Po stronie azjatyckiej najbardziej przystępna turystycznie jest Zatoka Akaba, gdzie na zaledwie kilkudziesięciu kilometrach wybrzeża mieszczą się cztery kraje. Eilat w Izraelu i Akaba w Jordanii leżą praktycznie naprzeciwko siebie, rozdzielone zaledwie kilkoma kilometrami wody. Jordańskie wybrzeże to raptem 27 km, ale intensywnie zagospodarowane pod kątem nurkowania i snorkelingu.

Arabia Saudyjska posiada najdłuższe wybrzeże Morza Czerwonego – ponad 1800 km – ale dopiero od 2019 roku zaczęła wydawać wizy turystyczne. Projekty takie jak NEOM czy Red Sea Project mają zmienić saudyjski fragment wybrzeża w luksusową destynację turystyczną, choć obecnie infrastruktura jest jeszcze w powijakach.

Główne ośrodki turystyczne

Egipskie kurorty

Hurghada to epicentrum masowej turystyki nad Morzem Czerwonym. Miasto rozciąga się na dziesiątki kilometrów wzdłuż wybrzeża, a dzielnica hotelowa Sakkala i stara część miasta El Dahar różnią się od siebie jak dwa różne światy. W Hurghhadzie panuje specyficzna atmosfera – z jednej strony all-inclusive’owe resorty odcięte murami od reszty świata, z drugiej lokalne bazary, gdzie ceny startują trzykrotnie wyżej niż powinny i trzeba się targować o wszystko. Dojazd z lotniska do hotelu to zwykle 20-40 minut, w zależności od tego, czy resort leży w kierunku Makadi Bay czy El Gouna.

Sharm el-Sheikh na południowym krańcu Synaju ma nieco bardziej ekskluzywny charakter. Naama Bay to główna promenada z restauracjami i sklepami, ale najciekawsze nurkowania czekają w Ras Mohammed – parku narodowym około 12 km na południe od miasta. Tutaj ściany koralowców opadają pionowo na głębokość przekraczającą 800 metrów, a prądy oceaniczne dostarczają plankton, który przyciąga większe ryby.

Marsa Alam, położona około 270 km na południe od Hurghady, jeszcze dekadę temu była senną wioską rybacką. Dziś to baza wypadowa do miejsc, gdzie można nurkować z dugongami – morskimi krowami, które pasą się na podwodnych łąkach trawy morskiej w Marsa Mubarak czy Abu Dabbab. Lotnisko jest małe, loty rzadsze niż do Hurghady, ale to właśnie tutaj woda jest najczystsza i rafy najmniej zniszczone.

Jordania i Izrael

Akaba w Jordanii to miasto portowe z prawdziwego zdarzenia, gdzie turystyka miesza się z codziennym życiem. Plaże publiczne są darmowe, choć nie zawsze idealnie utrzymane, ale za to autentyczne. Większość nurków kieruje się na południe miasta, do Marine Park, gdzie na głębokości 3-30 metrów leżą zatopione specjalnie dla nurków obiekty – czołg, samolot, a nawet wojskowy transportowiec. Dojazd z lotniska King Hussein International to 15 minut taksówką, która powinna kosztować około 10-15 dinarów jordańskich (około 60-90 złotych).

Eilat po izraelskiej stronie to kompletnie inne doświadczenie – nowoczesne, droższe, z infrastrukturą na najwyższym poziomie. Podwodne obserwatorium pozwala zobaczyć rafę bez moczenia stóp, a plaże są perfekcyjnie utrzymane. Ceny jednak gryzą – podstawowy obiad w restauracji to minimum 60-80 szekli (około 70-95 złotych).

Podwodny świat i nurkowanie

Morze Czerwone zawdzięcza swoją sławę nie plażom – te bywają kamieniste i nie zawsze zachęcające – ale temu, co kryje się pod powierzchnią. Rafy koralowe ciągną się wzdłuż całego wybrzeża, często zaczynając się zaledwie kilka metrów od brzegu. Widoczność sięga regularnie 30-40 metrów, a temperatura wody waha się od 21°C w zimie do 28°C latem.

Różnorodność życia podwodnego robi wrażenie nawet na doświadczonych nurkach. Na rafie można spotkać ławice barwnych ryb papugowych, napoleony (wielkie ryby z charakterystycznym garbem na głowie), mureny wyglądające z zakamarków korali, a przy odrobinie szczęścia – rekiny rafowe, żółwie czy wspomniane dugongi. Ras Mohammed słynie z Shark Reef i Yolanda Reef, gdzie oprócz rekinów można zobaczyć wrak statku z lat 80., którego ładunek – kabiny sanitarne – leży rozrzucony po dnie na głębokości około 15 metrów.

Charakterystyczny lazurowy kolor Morza Czerwonego wynika z niskiej zawartości planktonu i osadów. Brak dużych rzek wpadających do morza oznacza minimalny napływ mułu, stąd wyjątkowa przejrzystość wody.

Nurkowanie z brzegu (shore diving) jest popularne szczególnie w okolicach Dahab – hippisowskiej wioski na Synaju, gdzie Blue Hole przyciąga nurków z całego świata. To pionowa dziura w rafie sięgająca 130 metrów głębokości, piękna, ale zdradliwa – zginęło tu kilkudziesięciu nurków, którzy przecenili swoje umiejętności. Bezpieczniejsze i równie efektowne jest pobliskie Canyon – szczelina w rafie, przez którą można przepłynąć na głębokości 15-25 metrów.

Praktyczne informacje o podróżowaniu

Większość turystów dociera nad Morze Czerwone samolotem. Bezpośrednie loty z Polski do Hurghady trwają około 4,5 godziny, do Sharm el-Sheikh podobnie. Ceny biletów wahają się od 800 do 2000 złotych w zależności od sezonu – najtańsze są we wrześniu i październiku, najdroższe w okresie świąteczno-noworocznym.

Transport lokalny w egipskich kurortach to przede wszystkim taksówki i minibusy. Oficjalne taksówki powinny mieć liczniki, ale kierowcy rzadko z nich korzystają – cenę ustala się przed wejściem do auta. Przejazd przez Hurghadę to około 30-50 funtów egipskich (obecnie około 6-10 złotych), choć turyści często płacą dwukrotnie więcej. Minibusy kursują głównymi arteriami i kosztują grosze – 5-10 funtów za przejazd – ale trzeba wiedzieć, którego szukać i gdzie wysiąść.

Wynajem samochodu ma sens, jeśli planuje się eksplorację dalej niż najbliższa okolica hotelu. Drogi są w przyzwoitym stanie, ale prowadzenie auta w egipskim chaosie wymaga stalowych nerwów. Cena wynajmu to około 150-250 złotych dziennie za podstawowy model. W Jordanii i Izraelu infrastruktura drogowa jest lepsza, ale ceny wynajmu wyższe – od 200 złotych dziennie wzwyż.

Ile czasu potrzeba

Typowy pobyt w jednym kurorcie to 7-10 dni. Krótsza wizyta ma sens, jeśli cel to wyłącznie nurkowanie i relaks, ale mniej niż 5 dni to trochę mało biorąc pod uwagę czas podróży i aklimatyzację. Jeśli plan obejmuje zwiedzanie – wycieczki do Luksoru (około 280 km od Hurghady, 4 godziny jazdy), Kairu czy Petry z Akaby (130 km, 2 godziny) – warto zarezerwować minimum 10-14 dni.

Poruszanie się między kurortami egipskimi jest możliwe autobusami Go Bus – klimatyzowanymi, z Wi-Fi, całkiem znośnymi. Bilet z Hurghady do Marsy Alam kosztuje około 100-150 funtów (20-30 złotych), podróż trwa 4-5 godzin. Między Eilatem a Akabaą można przejść granicę piechot – przejście Wadi Araba jest otwarte codziennie, opłata wyjazdu z Izraela to 105 szekli (około 120 złotych), z Jordanii 10 dinarów (około 60 złotych).

Najlepszy czas na wizytę

Morze Czerwone przyjmuje turystów przez cały rok, ale komfort wizyty drastycznie różni się w zależności od sezonu. Lipiec i sierpień to piekło – temperatury powietrza regularnie przekraczają 40°C, a wilgotność sprawia, że każde wyjście z klimatyzowanego pokoju przypomina wejście do sauny. Woda ma wtedy 28-29°C, co brzmi kusząco, ale po 20 minutach nurkowania w 3mm pianka zaczyna się robić niewygodnie ciepło.

Październik-listopad i marzec-kwiecień to złote środki – temperatura powietrza oscyluje wokół 25-30°C, woda ma przyjemne 24-26°C, a tłumy są mniejsze niż w szczycie sezonu. To najlepszy czas dla nurków, którzy chcą spędzić w wodzie po kilka godzin dziennie bez przegrzewania się ani marzenia.

Grudzień-luty to sezon wysokich cen i największego nacisku turystycznego, szczególnie w egipskich kurortach. Europejczycy uciekają przed zimą, Rosjanie i Ukraińcy (przed wojną) przybywali w ogromnych ilościach. Temperatury są łagodne – 20-25°C w dzień, ale wieczory potrafią być chłodne, a woda spada do 21-22°C. Bez piankę 5mm można zapomnieć o dłuższych nurkowaniach.

Wiatr khamsin – gorący, suchy wiatr z Sahary – może pojawić się wiosną (marzec-maj) i zamienić przyjemny dzień w piaskową burzę. Widoczność spada do kilkudziesięciu metrów, temperatura rośnie o kilka stopni w ciągu godziny, a drobny piasek wdziera się wszędzie. Na szczęście trwa zwykle 2-3 dni.

Koszty i budżet

Egipt pozostaje najtańszą opcją nad Morzem Czerwonym. Tygodniowy pobyt w przyzwoitym hotelu all-inclusive można załatwić za 2500-4000 złotych od osoby, włącznie z lotem. Hotele pięciogwiazdkowe to często 3000-6000 złotych za tydzień, choć standard „pięciu gwiazdek” bywa różny – warto czytać świeże opinie.

Jedzenie poza hotelem: uliczny posiłek (falafel, koshary) to 20-40 funtów (4-8 złotych), obiad w turystycznej restauracji 100-200 funtów (20-40 złotych), kolacja z owocami morza w lepszym miejscu to wydatek 300-500 funtów (60-100 złotych) na osobę. Piwo w barze hotelowym kosztuje zwykle 50-80 funtów (10-16 złotych), w lokalnym sklepie można kupić za 30-40 funtów.

Nurkowanie: pojedyncze zanurzenie z łodzi to około 30-40 euro (130-170 złotych), pakiet 10 nurkowań obniża cenę do 25-30 euro za sztukę. Kurs Open Water Diver kosztuje 300-400 euro (1300-1700 złotych), Advanced około 250-300 euro. Wynajem sprzętu (jeśli nie ma się własnego) to dodatkowe 10-15 euro dziennie.

Jordania i Izrael są znacznie droższe. Nocleg w Akabie w przyzwoitym hotelu to minimum 200-300 złotych za noc, w Eilacie 400-600 złotych. Nurkowanie w Akabie kosztuje podobnie jak w Egipcie, w Eilacie ceny rosną o 30-50%. Jedzenie w restauracji w Izraelu to wydatek 80-150 złotych na osobę za pełny posiłek, w Jordanii 50-100 złotych.

Lokalna kuchnia i specjały

Nad Morzem Czerwonym dominuje kuchnia bliskowschodnia z lokalnymi wariacjami. W Egipcie podstawą jest koshary – mieszanka ryżu, makaronu, soczewicy i ciecierzycy, polana sosem pomidorowym i posypana smażoną cebulą. Wygląda jak przypadkowe połączenie resztek, smakuje zaskakująco dobrze i kosztuje grosze. Ful medames – pasta z bobu z oliwą, czosnkiem i cytryną – to narodowe śniadanie, gęste, sycące, idealne przed nurkowaniem.

Owoce morza są obecne wszędzie, choć nie zawsze świeże – w hotelach all-inclusive często pochodzą z mrożonki. Lepiej wybrać się do lokalnej restauracji w porcie, gdzie samak mashwi (grillowana ryba) przychodzi prosto z łodzi. Cena uzależniona jest od wagi – ryba waży się przed przygotowaniem, płaci się około 150-250 funtów za kilogram. Kalamarnica smażona lub grillowana, krewetki w czosnku, hobbotna (ośmiornica) – wszystko pachnie cytryną, oliwą i grillowanym węglem.

W Jordanii warto spróbować mansaf – jagnięciny gotowanej w fermentowanym jogurcie, podawanej na ryżu z orzeszkami piniowymi. To danie świąteczne, ale w Akabie można je znaleźć w lepszych lokalach. Falafel i hummus są wszędzie, podobnie jak fattoush – sałatka z chrupiącym chlebem pita, pomidorami, ogórkami i sumachem.

W egipskich kurortach unikać należy wody z kranu – do mycia zębów, płukania owoców, wszędzie używać butelkowanej. Lód w drinkach bywa podejrzany, szczególnie w mniej renomowanych miejscach. Problemy żołądkowe to najczęstsza przypadłość turystów, często wynikająca właśnie z zanieczyszczonej wody lub niedomytych warzyw.

Co warto wiedzieć przed wyjazdem

Wiza do Egiptu dla Polaków kosztuje 25 dolarów i można ją kupić na lotnisku po przylocie – prosta procedura, kolejka zwykle nie trwa długo. Jordania oferuje darmową wizę dla turystów zostających minimum 2 noce (w ramach Jordan Pass, który kosztuje 70-80 dinarów i obejmuje też wstęp do Petry). Izrael nie wymaga wizy na pobyt do 90 dni.

Pieniądze: w Egipcie bankomaty są wszędzie, wypłata w funtach egipskich ma sens – karty akceptują głównie większe miejsca, drobne wydatki to gotówka. Kurs w kantorach bywa lepszy niż w bankomatach, ale różnice są niewielkie. W Jordanii i Izraelu karty płatnicze działają bezproblemowo niemal wszędzie.

Bezpieczeństwo: egipskie kurorty są mocno strzeżone – kontrole przy wjazdach do hoteli, obecność turystycznej policji. Poza terenami kurortowymi sytuacja bywa mniej przewidywalna, szczególnie na Synaju poza głównymi miejscowościami. Jordania i Izrael są bezpieczne, choć sytuacja geopolityczna w regionie wymaga śledzenia bieżących informacji.

Ubrania: w Egipcie i Jordanii poza plażą warto ubierać się skromnie – zakryte ramiona i kolana to podstawa, szczególnie dla kobiet. W hotelach obowiązują bardziej liberalne zasady, ale wyjście w krótkich spodenkach na bazar w El Dahar może skończyć się nieprzyjemnymi komentarzami. W Izraelu takich ograniczeń nie ma.

Słońce nad Morzem Czerwonym pali intensywnie przez cały rok. Krem z filtrem 50+ to minimum, nakładany co 2-3 godziny, szczególnie po wyjściu z wody. Oparzenia słoneczne potrafią skutecznie zepsuć resztę urlopu – skóra na plecach po całym dniu snorkelingu bez rashguarda przypomina surowe mięso.